You Are Here: Home » Odchudzanie » 10 przyjaciół szczupłości » Przyjaciele szczupłości nr 8 – Hormony stresu

Przyjaciele szczupłości nr 8 – Hormony stresu

U wszystkich osób z nadwagą przeważa mechanizm gromadzenia tłuszczu, czyli tworzenie zapasów, tzw. lipogeneza. Wtedy, gdy organizm potrzebuje więcej energii, zostaje uruchomiony mechanizm lipolizy, czyli uwalniania tłuszczu z komórek. Aby być szczupłym, wystarczy zatem doprowadzić do przewagi tego drugiego mechanizmu.

Organizm tylko wtedy uwalnia i spala tłuszcz, kiedy potrzebuje energii. Hormony stresu, to główni sprawcy tego mechanizmu.

Co to są hormony stresu?

Są to takie substancje, które działają w naszym organizmie dzień i noc, w pogoni za przemianą materii. Są one produkowane, w dużej ilości, wtedy gdy nasz organizm znajduje się w tzw. stresie, czyli sytuacji wymagającej od nas działania na „zwiększonych obrotach”. Jest ich kilka rodzajów. Hormon przebudzenia – propiomelanokortyna powoduje, że budzimy się po okresie snu. Kiedy bierzemy prysznic, przygotowujemy śniadanie i gdy czujemy się na topie, produkowane są hormony stresu adrenalina i noradrenalina. Potrzebujemy wtedy energii, takiej jak glukoza i tłuszcz, aby móc prawidłowo funkcjonować. Inny hormon, zwany hormonem euforii - betaendorfina powoduje, że czujemy się wyśmienicie. Kortyzol, natomiast, potrzebny jest nam do przetrwania przez cały dzień. Najwyższy jego poziom we krwi  znajduje się rano, gdy zaczynamy nowy dzień. Pod koniec dnia,  produkcja kortyzolu spada i jesteśmy gotowi do snu.

Proces spalania tłuszczu przebiega również podczas snu i ma w tym duży udział hormon wzrostu – somatotropina. Gdy tylko zasypiamy, za sprawa jej działania, „otwierają się”  komórki tłuszczowe i uwolniony tłuszcz zasila podstawowa przemianę energii podczas snu.

Kiedy coś intensywnie przeżywamy, jesteśmy w trakcie aktywności fizycznej, podekscytowani, lub zdenerwowani, wydziela się  dużo hormonów stresu. Kiedy jesteśmy spokojni, działają w umiarkowanym tempie.

 Pozytywny stres spala tłuszcz!

Czy pamiętasz z dzieciństwa zabawę w chowanego? Ekscytację związaną ze znalezieniem najlepszej kryjówki? Choć mijały godziny, wcale nie było Ci śpieszno do domu, aby się najeść. Ochota na zabawę była wtedy silniejsza niż chęć zaspokojenia głodu. Nawet podrapane i potłuczone kolana nie sprawiały  Ci bólu. W Twoim organizmie królowały hormony stresu. Dodawały sił do nadzwyczajnego wysiłku, działały przeciwbólowo i powodowały uczucie euforii związanej z radością zabawy.

Odpowiedni poziom stresu utrzymuje nas w dobrej aktywności i powoduje, że chcemy się wysilać.

Organizm, w tym stanie, wysyła adrenalinę, noradrenalinę i kortyzol. Te hormony stresu szybko uwalniają cukier i tłuszcz z zapasów, aby sprostać zapotrzebowaniu energetycznemu, które jest wtedy wzmożone. To daje nam szybki przypływ energii, podniesienie sprawności i czujności. Ten mechanizm warunkuje radzenie sobie z nagłymi wyzwaniami fizycznymi i mentalnymi. Sprawia, że „nam się chce” i „jesteśmy nakręceni”. Z pasją i zaangażowaniem możemy pracować i dążyć do celu. Wielu psychologów uważa, że właśnie taki stan warunkuje sukcesy, bo  taka droga do celu daje nam poczucie szczęścia.

Dwie strony medalu 

Stres, jaki przeżywamy podczas zabawy, wzmożonego wysiłku fizycznego, rozwiązywania trudnych, ale ekscytujących zadań,  realizowania naszych pasji, jest własnie tym, który doskonale wpływa na lipolizę. I choć, nie musimy uciekać przed dzikimi zwierzętami, aby ochronić życie, ani napadać na mamuta, aby zdobyć pożywienie, nasze komórki, pod wpływem takiego stresu, chętnie uwalniają glukozę i tłuszcz,  aby dostarczyć energię szybko i w dużej ilości.

Istnieje inny rodzaj  stresu, bardziej uciążliwy i niebezpieczny dla organizmu. Jest to stres długotrwały,  często związany  z  za dużym obciążeniem pracą, ciągłą potrzebą bycia lepszym, sprostania konkurencji, czy zwykłym zdobywaniem podstawowych środków finansowych na życie. Możemy być wtedy narażeni na stres związany z lękiem i niepewnością. Wszystko to prowadzi do stałego podwyższenia poziomu hormonów stresu we krwi, co jest sygnałem dla organizmu, że jesteśmy narażeni na niebezpieczeństwo.

W przeszłości ewolucyjnej człowieka taka sytuacja związana była z głodem i ryzykiem śmierci. Hormony stresu działają wtedy odwrotnie niż w sytuacji krótkotrwałego stresu. Zamiast uwalniać tłuszcz z komórek, zaczynają go tam gromadzić.

Inną konsekwencją działania stałego stresu, jest zmniejszenie wrażliwości błony komórkowej na insulinę. Poziom glukozy we krwi wzrasta, aby zaopatrzyć przede wszystkim mózg zamiast  mięśnie. Mózg jest najbardziej wrażliwym narządem, jeśli chodzi  deficyt energii i w sytuacjach ekstremalnych, organizm zawsze zaopatruje mózg w glukozę, w pierwszej kolejności.

Warto zdać sobie sprawę,  jako osoba odchudzająca się, z niebezpieczeństwa nabierania złych nawyków żywieniowych, esli jesteś pod wpływem stałego stresu. Doświadczenie pokazuje, że wtedy wybierasz jedzenie z szybko wchłaniającymi się węglowodanami, o wysokim indeksie glikemicznym i z dużą ilością tłuszczu, jak np. czekoladę, muffins, kiełbasę z frytkami, lub zwykły hamburger.  Automatycznie będzie to więcej, tzw szybkich kalorii,co sprawi, że szybko poczujesz ponownie głód. Wysoki poziom kortyzolu, w przewlekłym stresie powoduje, że masz większy apetyt i tym samym tendencję aby jeść więcej. Stosujesz rodzaj „samoleczenia”  - łagodzisz stres objadaniem się. Taka terapia  jest wkrótce widoczna w postaci zaokrąglonej talii. Te osoby, które są zestresowane, potrzebują jeść więcej, aby czuć się tak samo najedzeni jak Ci, którzy nie są zestresowani.

Długotrwały stres powoduje, że tyjemy

Przede wszystkim kortyzol jest tym hormonem, który powoduje gromadzenie się tłuszczu przy długotrwałym, trwającym tygodnie lub miesiące stresie.  Wiemy również, że kortyzol ma silny efekt gromadzenia tłuszczu na brzuchu, co powoduje, że ciągły stres, w połączeniu z małą aktywnością, może spowodować, że będziesz wyglądać jak odpustowy balonik i wyhodujesz sobie zespół metaboliczny groźny dla zdrowia.

Kilka rad, aby mieć mniej stresujące życie:

  • Stosuj ćwiczenia medytacyjne.
  • Dbaj o regularny sen i wystarczająca jego ilość.
  • Wprowadź regularną aktywność fizyczną.
  • Zaplanuj w odpowiednim czasie zakupy i gotowanie.
  • Wyłącz telefon komórkowy i wyznacz sobie czas na odbieranie poczty internetowej,
  • Nastaw zegarek o 5 minut do przodu.

A teraz zapraszam do polubienia przyjaciela szczupłości nr 9 – zimna. Brr!

Copywrite by Joanna Szablińska. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Scroll to top